W Kujawsko-Pomorskim OR ARiMR serdecznie o ludzkich sercach

- Krew do badania pobiera Wioletta Król od Bronisława Szczepańskiego z Lipna. Z lewej Bartłomiej Kowalski, koordynator akcji, gł. specjalista ds. bhp

- Pracownicy z biur powiatowych w oczekiwaniu na badanie

- Jolanta Bukowiecka w "wyjazdowym" punkcie sanitarnym w toruńskim Oddziale ARiMR pobiera krew od Witolda Warczachowskiego. Zazwyczaj panowie unikali patrzenia na strzykawkę
We wtorek, 15 marca sala szkoleniowa w toruńskiej siedzibie Kujawsko-Pomorskiego OR na trzy godziny zamieniła się w punkt sanitarny. Dwie pielęgniarki Jolanta Bukowiecka i Wioleta Król pobierały od pracowników naszej Agencji krew do badania. Wczoraj temu zabiegowi poddało się 83 pracowników przybyłych do Torunia z biur powiatowych.
To już druga grupa , która skorzystała z dodatkowych, ponadstandardowych i na dodatek bezpłatnych badań ukierunkowanych na wczesne wykrywanie chorób serca i naczyń krwionośnych. Kujawsko-Pomorski Oddział ARiMR zawarł z Wojewódzkim Ośrodkiem Medycyny Pracy w Toruniu porozumienie o przystąpieniu do programu "Daj szansę własnemu sercu". W badaniu krwi określa się miedzy innymi poziom cholesterolu, cukru, mierzy się także ciśnienie krwi.
- Nie pamiętam, kiedy poddawałem się badaniom prowadzonym w taki sposób - przyznał Mariusz Wasielewski, kierownik BP w Lipnie. - Wydaje mi się, że nic mi nie dolega, ale jak jest okazja, to warto to sprawdzić.
Mariusz przyjechał do Torunia z 10 współpracownikami, a więc niemal z połową swojej załogi. Następni, jeśli zechcą, bo badania są dobrowolne, przyjadą w kolejnych terminach. Program "Daj szanse swojemu sercu" będzie prowadzony do wyczerpania lista chętnych. Nadzór organizacyjny nad sprawnym przebiegiem tych profilaktycznych badań ze strony ARiMR sprawuje Bartłomiej Kowalski, główny specjalista ds. bhp.
Po uzyskaniu wyników analiz próbek krwi, pracowników u których stwierdzono odstępstwa od normy, zaprasza się na dodatkowe badanie kardiologiczne, na wykonanie EKG.
Jak potrzebne jest poznanie stanu swojego zdrowia, najlepiej świadczy to, że spośród 35 osób z pierwszej grupy, 26 skierowano na dodatkowe badania. W większości przypadków skończyło się na poradzie, zapisaniu leków, prośbie o stałe monitorowanie stanu zdrowia. Tylko jeden z pracowników miał tak niepokojące wyniki, że prosto z gabinetu lekarskiego trafił do szpitala na wszechstronne, kompleksowe badania.





















