wyszukiwarka

BIP

"Czarne" wizje "Dziennika Gazety Prawnej"

Od czasu do czasu niektórzy dziennikarze niezwykle martwią się tym, że nie zostaną wykorzystane unijne środki przyznane Polsce w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007 - 2013, nie szczędząc ocen krytycznych wobec Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Co ciekawe nie interesuje ich przy tym rzeczywisty stan wdrażania tego Programu przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa tylko udowadnianie postawionych przez siebie tez. Na początku uruchamiania PROW 2007-13  Agencja była krytykowana za to, że jakoby zbyt późno uruchamiała nabory wniosków. Jak je uruchomiła i zaczęła w szybkim tempie zawierać umowy z Beneficjentami dziennikarze zaczęli  martwić się tym, że unijnego wsparcia jest tak mało, a wsparcie jest rozdzielane przez ARiMR tak szybko, iż nie wystarczy go dla wszystkich chętnych. Zapewne informację podawane przez Ministra Rolnictwa Marka Sawickiego jak i Prezesa ARiMR Tomasza Kołodzieja o tym, że 80% środków z blisko 70 miliardowego budżetu PROW na lata 2007 - 2013 zostało już zakontraktowane, przekonały większość przedstawicieli mediów, że rzeczywiście  wdrażanie Programu niebawem będzie dobiegało końca.

Przekonały większości lecz nie wszystkich. W "Dzienniku Gazecie Prawnej" co jakiś czas pojawiają się bowiem nadal katastroficzne wizje niewykorzystania z winy urzędników ARiMR unijnych środków pomocowych. Do Autorki tych artykułów Beaty Lisowskiej nie docierają bowiem argumenty o 80% zakontraktowaniu środków  z PROW na lata 2007-13, o szybkich wypłatach corocznych płatności  obszarowych czy dopłat dla rolników gospodarujących w trudnych warunkach (ONW). Na takie dane pozostaje ona głucha i twardo obstaje przy swojej tezie, że miliardy złotych przeznaczone dla Polski trzeba będzie zwrócić do unijnego budżetu. Czy troska dziennikarki publikującej w "Dzienniku Gazecie Prawnej" jest uzasadniona? Czy naprawdę pracownicy ARiMR są nieprzegotowani merytorycznie i obawiają się podejmować decyzje i dlatego tak słabo wypłacane jest unijne wsparcie, że grozi nam zwrot niewykorzystanej pomocy do unijnego budżetu? To ciekawa teza lecz pozbawiona zupełnie podstaw. Przecież, o czym wielokrotnie informowaliśmy także autorkę publikacji w "Dzienniku Gazecie Prawnej", Polska jest liderem w wypłacie unijnych funduszy z PROW 2007 - 2013, wypłaciła bowiem w przeliczeniu na złotówki o 2,8 miliarda zł więcej niż drugie w tym rankingu Niemcy i o 3,6 miliarda zł więcej niż trzecia Francja. Warto również powiedzieć o niezwykle sprawnej, corocznej realizacji dopłat bezpośrednich. Z roku na rok ich wypłata postępuje coraz szybciej, a w tym roku przebiega w rekordowym tempie. Bowiem w ciągu czterech pierwszych dni realizacji dopłat bezpośrednich za 2010 r. ARiMR przekazała 3,5 miliarda złotych na konta bankowe ponad 456 tysięcy rolników spośród 1,375 miliona uprawnionych do takich płatności. Tak samo gdy chodzi o wsparcie dla rolników gospodarujących w trudnych warunkach tzw. dopłaty ONW. Do takich rolników trafiło już ponad miliard złotych z ogólnej kwoty 1,3 miliarda przeznaczonej na takie wsparcie. Czy byłoby to możliwe gdyby w ARiMR zatrudnieni byli słabo przygotowani pod względem merytorycznym pracownicy? Nikt nigdy wcześnie i teraz w całej Unii Europejskiej nie wypłacał pieniędzy z dopłat tak szybko, ale czy to dobry powód aby o tym napisać? Na pewno nie w "Dzienniku Gazecie Prawnej"  bo tam Pani redaktor Beata Lisowska, która jest "świeżej daty" specjalistką od rolnictwa podaje tylko informacje, które stawiają ARiMR w złym świetle. Ona woli, opierając się na zdaniu osób które nie otrzymały z ARiMR pomocy (a takie też oczywiście są bo nie wszyscy np. spełniają warunki otrzymania pomocy, a i pieniędzy nie starcza przecież dla wszystkich chętnych) forsować tezę o blokowaniu przez urzędników z ARiMR dostępu do unijnego wsparcia.  Ostatnio  Pani Redaktor alarmuje, że przez opieszałość pracowników ARiMR nie powstaną na obszarach wiejskich nowe miejsca pracy, a większość środków przeznaczona na ten cel przepadnie. Swoją tezę opiera na tym, że ARiMR podpisała jedynie kilka umów na "Tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw" z osobami, które złożyły wnioski o przyznanie takiego wsparcia latem tego roku, a było ich przeszło 10 tysięcy. Zupełnie ignoruje fakt, że to nie zła wola i słabe przygotowanie pracowników ARiMR decydują o tempie przyznania pomocy w ramach tzw. działań inwestycyjnych finansowanych z PROW 2007 - 2013. Każdy wniosek z takiego działania musi być bowiem skrupulatnie rozpatrzony i musi zawierać wszystkie niezbędne załączniki. Nie ma tutaj miejsca na żadną "uznaniowość" bo wszystkie czynności wykonywane przez pracowników Agencji determinowane i określane są przez przepisy prawa unijnego i krajowego. Tak musi być bo wiadomo co by się stało, gdyby pracownicy ARiMR rozpatrując wnioski o przyznawanie pomocy "przymykali oczy" na stwierdzone niedociągnięcia czy błędy. Przecież mogliby "pójść na rękę" rolnikowi, przecież to pieniądze na inwestycje, rozwój, wszyscy będą mieli z tego korzyść. Otóż nie byłoby to korzystne Pani Redaktor i pracownicy ARiMR działają zgodnie z zasadą "Dura lex sed lex" ("twarde prawo lecz prawo"). Ponieważ tylko działając według tej zasady ARiMR ma gwarancję, że podczas unijnych kontroli nie będzie zastrzeżeń co do sposobu przyznawania pomocy a to jest naprawdę istotne bo gdyby pojawiły się zarzuty, że ARiMR przyznaje pomoc niezgodnie z obowiązującymi kryteriami na podstawie np. niepełnych wniosków  (a jest ich niestety dużo), Unia Europejska nałożyłaby na Polskę wysokie kary finansowe, a dodatkowo mogłaby obniżyć wysokość pomocy przewidzianej na dane działanie. Chyba nie o to chodzi, żeby działając niestarannie doprowadzić do takich sytuacji. Już widzę przy tym co by się działo, gdyby unijny audyt stwierdził w działaniach ARiMR nieprawidłowości i nałożył na Polskę karę finansową. To by dopiero wywołało "szaleństwo" w mediach a argument, ze chcieliśmy dobrze byłby z pewnością ośmieszony tak jak to już miało miejsce w przeszłości w takich wypadkach.

Pracownicy ARiMR dokładają wszelkich starań, aby nie dopuścić do takiej sytuacji działając przy tym w dobrze pojętym własnym interesie bo jakakolwiek pomyłka ściąga na nich odpowiedzialność służbowa a bywa, że i karną. Rygorystyczne przestrzeganie prawa, może czasem sprawiać wrażenie, że rozpatrywanie wniosków ciągnie się niemiłosiernie, ale pozwala ono zapewnić bezpieczeństwo i urzędnikom i Polsce.

Zapewniam, że działania prowadzone przez ARiMR absolutnie nie wskazują, aby jakiekolwiek środki z PROW 2007 - 2013 trzeba było zwrócić do budżetu Unii Europejskiej.  Mamy na realizacje tego programu czas do 2015 roku, ale z pewnością prawie wszystkie środki zostaną rozdysponowane wcześniej. Doświadczenia z realizacji Programów pomocowych z lat 2004-2006 z których pieniądze zostały wykorzystane w 100% jest naprawdę dobrym i namacalnym prognostykiem, że i teraz tak będzie. Oczywiście jako dziennikarz z długoletnim stażem wiem, że tylko zła i wstrząsająca opinię publiczną informacja dobrze się "sprzedaje" i  podnosi nakład gazety ( a jest to ważne zwłaszcza teraz kiedy rynek prasowy jest bardzo "trudny") ale przecież obok tego powinna nadal obowiązywać rzetelność dziennikarska, której niestety jakże często brakuje.

Marek Kassa
Rzecznik Prasowy ARiMR

Autor: Rzecznik Prasowy ARiMR

Wprowadził: 

Data wprowadzenia: 07.12.2010
data2
Audycje Radiowe ARiMR Ekspert ARiMR odpowiada na pytania Tam byliśmy
INSTYTUCJE WSPÓŁPRACUJĄCE

© 2010 Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa

linia